Zaloguj się | Zarejestruj się
 

Bziuki w Koprzywnicy

Najwcześniej w całej Polsce Wielkanoc zaczyna się w mieście Koprzywnica, ledwo kilka kilometrów za Sandomierzem. Za sprawą proboszcza Parafii Matki Boskiej Różańcowej, już w sobotnią noc odprawiane są naraz dwie msze - ta, wynikająca z liturgii i ta, która celebrowana jest gdzie indziej w niedzielę rano, rezurekcyjna.

Dzieje się tak nie od naszych czasów, ale tak dawno, że nikt nie pamięta od kiedy. Mało tego! W mieście i w całej diecezji nikt nie wie dlaczego tak się akurat dzieje i skąd pochodzi kultywowany od pokoleń obyczaj. Dwie msze naraz to jeszcze nic.

Koprzywnica - w procesji

Nocna procesja w Koprzywnicy

Jest także nocna procesja wiernych, która trzy razy okrąża koprzywnicki kościół. Ale to wcale nie koniec! Bowiem przed procesją biegną strażacy i wydmuchują w ciemne niebo, oświetlające mrok, bziuki. Słupy ognia wysokie nawet na pięć, siedem metrów!!! Nigdzie w Polsce nie celebruje się w taki akurat sposób Zmartwychwstania Pańskiego.

Msza w Wielką Sobotę w Koprzywnicy zaczyna się zwykle po dwudziestej. Nigdy nie trwa krócej niż dwie godziny. Po liturgii mieszkańcy wychodzą przed świątynię i ustawiają się w uświęconym tradycją porządku. Krzyż, druh senior z figurką Pana Jezusa, zgięte pod ciężarem monstrualnie ogromnego drewnianego różańca kobiety, dziewczęta z feretronami, bractwa rycerskie z chorągwiami i bojowymi sztandarami, orkiestra dęta Ochotniczej Straży Pożarnej, kompania strażaków, wreszcie sam ksiądz proboszcz z monstrancją, no i tłumnie parafianie. A gdzie w takim razie bziukacze? Jak to gdzie - jak zawsze na samym przedzie!

Bziuuuu, bziuuu, bziuuuuuu... słychać w Kprzywnicy

Bziukacze, którzy puszczają z charakterystycznym sykiem bziuki oświetlają drogę. Cała tajemnica polega na umiejętnym wydmuchaniu haustu nafty na zapalone pochodnie. A żeby płomienie były jak najwyższe, jak najbardziej efektowne, wyskakują susami do góry i dmuchają, ile sił w płucach. Bziuuuu, bziuuu, bziuuuuuu. To robota trudna, żmudna i niebezpieczna zarazem.

Koprzywnica

Koprzywnica - bziuuuu, bziuuu, bziuuuuuuuu...


Wszyscy doskonale pamiętają, jak kilka lat temu jeden ze strażaków z pośpiechu dmuchnął nie w tą co trzeba stronę i momentalnie słup ognia spowił nieboraka. Nie spalił się na szczęście, bo koledzy dopadli pechowca, rzucili na ziemię i stłumili płomienie. Wiadomo, z ogniem żartów nie ma. Biedak, który wcześniej nabierał do ust haust nafty i bziukał (i to prawie przez pięćdziesiąt lat) musiał ustąpić i daje teraz pole do popisu innym. Młodszym.

Bziukanie to zaszczyt, niebywały honor, ale trzeba zachować rozwagę i ostrożność. Strażak, który tylko trochę się wtedy poparzył, jak obserwuje dzisiejsze popisy może o bziuknięciu tylko pomarzyć. - Ale bym se jeszczek puścił, może bym i nie podskoczył, ale tak bym dmuchnął, jak pieron, puścił bym se - wzdycha.

Koprzywnica - bziukacze w akcjiKoprzywnica

Koprzywnica - bziukacze w akcji


Z kronik parafialnych wynika, że bziukanie legitymuje się ponad stuletnią tradycją. A przypadek samopodpalenia, do jakiego doszło pięć czy sześć lat temu, był jedynym na przestrzeni tego czasu.

Prrrrrr, prrrr... niesie się dookoła

Przed procesją bziukacze spotykają się w remizie strażackiej, ćwiczą nie tylko podskoki, ale prychają nabieraną do ust wodą. Potężny łyk płynu i prrrrrr, prrrr. Jeszcze raz, znowu, i od początku. To niby improwizacja, ale lepiej wszystko odpowiednio przygotować, wyćwiczyć, przewidzieć zawczasu, żeby później nie było niespodzianek.

Koprzywnica - przed dziesiątą w nocy

 Koprzywnica - nasączanie knotów przed procesją


Procesja okrążyła kościół już dwa razy, zziębnięci ludzie, którzy ustawili się szpalerem wokół świątyni przestępują z nogi na nogę, przytupują wzniecając kurz. Bziukacze są już solidnie upoceni, umęczeni, ocierają podawanymi przez asystentów skrawkami szmatek spierzchnięte usta. Ale znów nabierają do ust kolejne hausty nafty. Podskok i ciemność oświetla słup ognia. Bziuuu, bziuuuu, bziiuuu syczy w ciemnościach płomień. Po trzeciej rundzie procesja wraca przed ołtarz główny.

Jest tuż przed północą, zaczyna się rezurekcja. Sześć godzin wcześniej, niż w innych kościołach w kraju.

Autor: Ryszard Biskup

Skomentuj

Opcja tylko dla zalogowanych

 
Komentarze:
Przeczytałem ten artykuł z zainteresowaniem.

Autor: piotr55  & nbsp;Dodano: 2016-04-17  21:25:50
kiedys te pokazy były o normalnej godzinie czyli o 20 teraz sam pokaz jest ok godziny 22 Dlaczego tak jest? pare lat do tylu pewien ksiadz to zmienil poniewaz na tacy chyba bylo malo szczerze powiem ze kiedys bylo naprawde fajnie przyszlo sie wieczorkiem pelno dzieci i to co najlepsze czyli bziuki a teraz najpierw msza ktora trwa dwie godziny a potem atrakcja ktore dziecko wytrzyma to wytrzyma ale tak naprawde przez ta pozna pore tradycja zaczyna zanikac bo nikt nie chce stac na takim zimnie wokol kosciola

Autor: mieszkaniec koprzywnicy  & nbsp;Dodano: 2016-03-25  13:44:33
Po pierwszym (przyznaję, że pobieżnym) rzucie oka na zdjęcia z tej imprezy skojarzyło mi się to tylko z kaskadersko-strażackim pokazem zabaw z ogniem... nie podejrzewałam, że to już taka tradycja :)

Autor: Joanna Siegel  & nbsp;Dodano: 2010-04-12  09:08:22
Zachwycamy sie cudzymi tradycjami a wlasnych nie znamy. Bardzo interesujacy artykul Rysiu,dziekuje bardzo:))

Autor: Dorota Kaminska  & nbsp;Dodano: 2010-04-11  23:40:34

Teraz zwiedzasz

więcejKrainy i miejscowości

Dolina Biebrzy

Dolina Biebrzy to jeden z najdzikszych zakątków naszego kraju. Największy bagienny obszar Europy Środkowo-Wschodniej. Inny świat 180 km od Warszawy. Łosie, jelenie, rysie, wilki, jenoty, bobry,...

Pozostałe krainy i miejscowości