Mój znajomy kapitan przez lata utrzymywał mnie w przekonaniu, że prawdziwe żeglarstwo morskie to małe jachty i nieliczna załoga. Wielkie żaglowce – mawiał – to czysta komercja i zmierzch Bogów. Z takim nastawieniem jechałem w 2000 roku na regaty "The Tall Ships Races" do Gdańska. Moim pierwszym żaglowcem był meksykański Cuauhtemoc. To była miłość od pierwszego wejrzenia.
![]() | czytaj dalej |
Autor: Szymon Narożniak
Artykuł dodano: 2009-06-30
Z sarkazmem odnosiłem się do swoich koleżanek z pracy zachwycających się romantycznymi filmami, na których aktorki uganiały się konno po plaży. Ów sarkazm minął bezpowrotnie odkąd sam miałem okazję tego doświadczyć. I to nad polskim morzem.
Uśmiechnij się, jesteś w Gdyni - u progu swoich terytorialnych granic. Tymi słowami Gdynia wita każdego, kto odwiedzi to gościnne miasto. Niektórzy zostają tu już na zawsze, rozkochani w jego pozytywnej atmosferze i architekturze krajobrazu. Absorpcja migrantów w Gdyni kończy się z chwilą, gdy na pytanie: "skąd jesteś?", uśmiech wyprzedzi odpowiedź. To moment, gdy mieszkaniec Gdyni staje się Gdynianinem.
Wyspy zawsze kojarzyły się nam z jakąś tajemnicą i niedostępnością. Ilekroć przepływaliśmy obok nich nieodmiennie intrygowało nas co też kryją w swoim wnętrzu.
Bieszczady to wolność i pułapka zarazem. Przyjechałeś raz - będziesz wracał. Dzikie, puste, odludne... Któż z nas nie doświadczał chwil, kiedy miał ochotę wszystko rzucić i wyjechać w... Bieszczady. Wielu, uczyniwszy to, już nigdy stamtąd nie powróciło. One way ticket. Ci, co zostali, budowali mit polskiego Dzikiego Zachodu, samemu stając się żywymi legendami bieszczadzkich „prerii".
W tegorocznej 2. edycji Festiwalu Rzeźb Lodowych w Gdyni wzięły udział trzy zespoły z Bułgarii, Wrocławia i Gdyni. Przez trzy dni na placu przy Bulwarze Nadmorskim artyści tworzyli rzeźby lodowe z 66 lodowych bloków ważących w sumie niemal 9 ton.
Pozostałe felietony
|
|